Jezioro Ładoga. Poranek. Lekkie szturchnięcie i ciche tato … wiesz co ..
wiem wstajemy na ryby, poszedłem spać przed 3:00 rano po rozbiciu obozu, teraz jest 7:45. Pobudka jest radosna, namiot nad samym jeziorem Ładoga, tuż przy plaży, z lewej widać zatoczkę na parę kilometrów po prawej po horyzont woda. Fantastyczne miejsce na nocleg.
Wczoraj jadąc tu w nocy po wertepach przez las nie mieliśmy pewności gdzie dotrzemy. Mogło to być trzcinowisko z rojem komarów, ale udało się piękne miejsce.
Ryby nie biorą bo tu ich po prostu nie ma jest za płytko, brzeg spokojnie wchodzi do wody i dno wolno opada. 50 m od brzegu nadal jest dopiero 40-60 cm głębokości , zero roślin tylko kamienie i piasek. Z drugiej stron kaczki i czapla coś jednak łowią, my nie.
Wszyscy jeszcze śpią a ciepłe wschodzące słonko ogrzewa mi twarz. Piotrek coś kopie i buduje dziurę w piasku jeżeli do kopania można odnieść słowo buduje. Fale delikatnie chlupią rozbijając się o przybrzeżne kamienie, ptaki ćwierkają, i wieje lekki wiaterek. Powolna spokojna pobudka świata nad jeziorem. Odpoczynek i relaks.
A za chwilę , szybka kawa, śniadanko plażowanie i pora ruszać dalej.








