Na północ, gotowi, start !!
Pobudka rozpoczyna się akcja pakowanie, jest po prostu tona rzeczy. Ostatnie dopakowanie do skrzynek, przegląd tego co leży obok, sortowanie przymierzanie do samochodu czy wejdzie – za dużo, nie wchodzi. Eliminuje jeszcze zbędne rzeczy, ponowne przymierzanie – wchodzi, za trzecim razem bagaże wchodzą do auta. Ponadto pozostawiają trochę przestrzeni dla jego pasażerów.
Udało się auto jest zapakowane, w międzyczasie gdy ja walczę z samochodem. Jola pracuje dopina wszystkie możliwe tematy tak by nasza nieobecność ie sparaliżowała działania naszej firmy jmsSTUDIO . Około 4:00 jestem gotowy do odjazdu, co oznacza że zaliczyłem jeszcze wizytę u mechanika aby sprawdzić jeszcze czy nie ma czegoś niedobrego w reduktorze. Ponieważ widziałem na nim jakiś ślad oleju wolałem sprawdzić. Reduktor sprawdzony, poziom oleju ok. , „Michał nie stresuj się już, jedź i widzimy się po twoim powrocie na wymianie oleju”. Zatem wszystko jest okej i nie ma się czym przejmować. Na stację tankuję do pełna, biorę prysznic jestem gotowy do wyjazdu. Teraz to ja mogę ściągnąć do komputera żeby jeszcze przed wyjazdem po ogarniać i moje tematy biurowe które zostały mi zrobienia.
Jest 7:00 skończyłem pracę i jesteśmy gotowi pada hasło „Wyjazd”. Oczywiście od momentu gdy padło hasło „Wyjazd” upływa trochę czasu, jednak po pamiątkowym zdjęciu o 18:32 finalnie ruszamy.

Droga mija bezproblemowo, kilometry uciekają i o 3:00 lądujemy na małej polance przed Augustowem. Tu pojawia się poważny problem wieczoru , dni przyszłych i nadchodzących. Jak tylko dojechaliśmy i wysiedliśmy z auta poczuliśmy bardzo intensywny zapach gorącego oleju… Okazało się że reduktor zgubił prawie cały olej, który teraz, przez pęd powietrza w czasie jazdy został rozlany pod całym samochodem. Trudno pomyślimy rano. Szybko rozbijamy namiot i lulu.
