Noc na pustyni Wadi-Rum – czyli porażka amatora astrofotografii.
Wszyscy już śpią. Cała nasza ekipa oraz wszystkie inne osoby w obozie. Jest pierwsza trzydzieści w nocy i zrobiło się bardzo zimno. Wkładam kurtkę puchową i wychodzę przed namiot.
_
Jeszcze przed wyjazdem bardo cieszyłem się na możliwość robienia zdjęć nocnego nieba na pustyni Wadi – Rum, gdzie o tej porze roku jest czyste powietrze i bardzo mało źródeł światła w okolicy, co gwarantuje spektakularny widok nieba. Przed wylotem poćwiczyłem w domu nocną fotografię nieba, kupiłem sobie wężyk spustowy do aparatu i zabrałem ze sobą duży, ciężki ale solidny statyw. Byłem przygotowany merytorycznie i technicznie, nocne niebo miało być moje !!
Wychodząc z namiotu byłem w pełni gotów by zrobić piękne zdjęcia. Natomiast w chwili dy wyszedłem.
_
Cholera, że też akurat musiałem trafić na pełnię. Na niebie wisi księżyc w pełnej okazałości i wysyła kosmiczną ilość światła, przyćmiewając większość gwiazd. Niestety nie sprawdziłem jaka będzie faza księżyca podczas przygotowań do wyjazdu i teraz spotkało mnie nie miłe rozczarowanie. Zakładam, że profesjonalny astro-fotograf wiedział by, że trzeba sprawdzić jaka będzie faza księżyca i nie był by zaskoczony. Ja jednak jestem amatorem wiec w pełni zaskoczony stoję przed namiotem i myślę jak tu zrobić jakieś fajne zdjęcia.


_
Nie ma co, spróbuje coś zadziałać. Nie jest łatwo bo dotykowo w gratisie do księżyca dostaję pakiet chmur. Jednak po dwóch godzinach mam kilka fajnych zdjęć i krótki filmik z ruchem gwiazd – głównie zasłanianym przez chmury.
Lekko rozczarowany, ale zadowolony że cokolwiek się udało idę spać.

