Petersburg – nocleg na ulicy i pierwszy dzień zwiedzania.
Do granic Petersburga dojeżdżamy o 5:00 rano po kilku postojach na budzenie, kawę, prostowanie nóg , i miłe konwersacje kierowców o 4:00 rano gdzieś na poboczu:
- k.. wa ale zimno !! dawaj kawę.
- masz
- no, dobra, „ciepła”
- obudzony ?
- no.
- to jedzmy dalej.
- no.
Ja dalej pełny optymizmu, no jest 5:00 mamy 24 km to na 6:00 jesteśmy już zameldowani w hostelu i lulu, nadal mamy 5 godzin snu do 11:00 żeby hostel opuścić o 11:30.


Gdy trzeci raz mijamy bloki robiąc kolejne podejście do prawidłowego przejechania kluczowego węzła dwóch autostrad i krajówki na wjeździe do Petersburga jest 7:00 , mówię przez CB że teraz obejrzymy dokładniej balkony w tych blokach bo ładne.

Finalnie o 8:00 jesteśmy pod hostelem, właściciel odwołał naszą rezerwacje jak nie dotarliśmy do północy.

Zatem szybka decyzja, skoro dzieci i żony już śpią w autach to kierowcy do nich dołączają, Mamy to !!
Piękne dwie i pół godziny drzemki na fotelu samochodu do 10:30 .
Po obudzeniu , rozprostowaniu i posileniu, udało nam się zrealizować jeszcze lekki spacer po okolicy – ponownie zwiedzanie spacerkiem. Podczas spaceru odwiedzamy też stary cmentarz i wykończeni, niewyspani wracamy do aut, trzeba dotrzeć do Hostelu i wreszcie się wyspać.


Po dotarciu do Hostelu „Kino Hostel” najbardziej zmęczona cześć ekipy – Jola idzie spać. A mniej zmęczona część ekipy czyli my , idziemy jeszcze do pobliskiej gruzińskiej restauracji na obiad, do marketu na zakupy i po powrocie do hostelu o godzinie 21:00 idziemy spać razem z dziećmi , czy może bardziej pasujące ” jak dzieci ” 🙂



