Pierwszy dzień, Suwałki i Kłajpeda, było pięknie.
Pobudka o 8:00, ciężka bo jeszcze w nocy sprawdzałem czy gdzieś w okolicy kupi się reduktor. No nie kupi się zwłaszcza w dzień świąteczny. Dolewam olej który mam ze sobą, Jola robi śniadanie i jedziemy do Suwałk spotkać się z drużyną R. Rafu już dojeżdża i niebawem spotkamy się na kawie i dalej jedziemy razem.
W Suwałkach niespodzianka, piknik z Wojskiem Polskim, dzieciaki mają super zabawę wchodzą do czołgów, dział samobieżnych i strzelają z treningowego beryla.

Potem kawa lody i ruszamy do Kłajpedy. Plan jest taki by odwiedzić oceanarium, jednak jak wiele innych naszych planów nie do końca wieńczy go sukces.
Z racji na nawał pracy przed wyjazdem nie posprawdzaliśmy wszystkiego należycie i nie do końca przygotowali się do wyjazdu.
W Kłajpedzie okazuje się że do oceanarium nie dojedziemy autem tylko dopłyniemy promem i trzeba potem dojść, finalnie brakło nam czasu, ale spędzamy miłe chwile spacerując i plażując.
Popołudnie kończy spacer po starówce dobry obiadek i jedziemy na nocleg.
Mam wyszukane fajne miejsce przy samej plaży – będzie bajecznie.
Niestety nie da się tam dojechać, na Google wyglądało to lepiej a tu teren prywatny , szlabany , trudno. Trzeba szukać gdzie indziej.
Po drodze oprócz noclegu na stacjach szukamy jeszcze oleju do reduktora – dalej kapie, końcu znajdujemy, za radą kolegi „Świreqa” z forum kupuję gęstszy olej niż podaje producent – będzie wolniej wyciekał, teraz mam 5l zapasu oleju , od razu robię dolewkę jedziemy dalej szukać noclegu
Po kolejnych 11 próbach, i dwóch godzinach szukania mamy olej i nocleg, bo tak się pięknie ułożyło że już o 1:00 lądujemy na kempingu przy samej plaży, słyszymy fale rozbijające się o brzeg do którego mamy tylko 30 m, niestety w pionie… Kemping leży na szczycie wysokiego klifu. Dzielnie rozbijamy namioty, kąpiemy się w zimnej wodzie z baniaka – nie jesteśmy w stanie po ciemku znaleźć węzła sanitarnego, i zawiedzeni tym że rano nie będzie kąpieli w morzu idziemy spać.
Michał.











