Rabat , ale nie na VAT tylko… Rabat stolica Maroko.

IMG 1850

Regularnie na wyjazdach staramy się omijać stolice, jednak tym razem złamaliśmy zasadę i wylądowali w Rabacie.
Ku naszemu zdziwieniu bardzo szybko i sprawnie dotarliśmy do starego fortu sąsiadującego z medyną, zaparkowali nasze bolidy, wynegocjowali cenę po 10 MAD od auta za parkowanie (parking dokładnie na przeciwko górnej bramy murów obronnych)


Po drodze pomogła nam miła Pani poznana pod marketem, która podprowadziła nas na odpowiednią drogę.

Tu mała dygresja, nie kupowałem mapy w Polsce ponieważ z reguły na miejscu można kupić dokładniejszą mapę za mniejsze pieniądze. Klops, w Maroko nie udała się ta sztuka, za mapę która u nas kosztuje 25 zł musieliśmy zapłacić 120 MAD ( 52 zł ).

Samo zwiedzanie zabudowań w forcie, było bardzo przyjemne , malownicze uliczki, piękny park i tylko w pewnym momencie żołądek zaczyna krzyczeć o paliwo.. W czasie zwiedzania mamy jedną nieprzyjemną sytuację naciąganiem, Pani Podbiegła , złapała Jolę z rękę i w 30 sekund zrobiła jej tatuaż z henny zanim zdążyła powiedzieć że dziękuje. Potem powiedziała ze to gratis i że teraz zrobi jeszcze drugi mojej Mamie, i zanim mama powiedziała nie już miała tatuaż, przy czym okazało się że drugi nie jest już gratis Nie będę się na tym szczególnie skupiał. Tatuaże były ok. Sytuacje rozwiązaliśmy pokojowo 🙂

IMG 1851
Wyprawa na wakacje do Maroko – tatuaż z henny


Natomiast pierwszy raz widziałem sklepy handlujące owczym runem.

IMG 1868
Wyprawa na wakacje do Maroko – handel owczym runem

Opuszczamy fort i udajemy się do medyny (po drugie stronie ulicy ) gdzie planujemy zjeść. Wbijamy się w głąb uliczek i dowiadujemy ze w medynie nie ma restauracji tylko dopiero po wyjściu z niej . Tu zaczyna się monotonne szukanie wyjścia , wraz ze wzrastającym głodne w coraz bardziej napiętej atmosferze. Finalnie z pomocą młodego człowieka opuszczamy medynę , trafiamy do miłej knajpki i zajadamy obiado-kolację. (naleśnik z farszem z kurczaka i warzyw+frytki+surówka = 35 MAD ,kawa , sok =10 MAD )

Po posiłku ruszamy w stronę aut, dzieci zmęczone , my też a przed nami droga do kolejnej miejscowości gdzie docieramy już po zmroku .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

*