Rovaniemi wizyta we wspaniałym muzeum arktycznym zamiast u Św. Mikołaja
Poranek jak zawsze przywitał nas zamieszaniem, kawa, kąpiel śniadanie, pakowanie … I znowu wyszło jak zawsze czyli wyjechaliśmy z opóźnieniem wobec planu.
W trakcie jazdy do Rovaniemi, było trochę czasu i wpadł mi pomysł że może tą noc fajnie było by spędzić w jakimś domku z sauną.

_


Po przedstawieniu pomysłu na forum wycieczki, na decyzję nie musiałem długo czekać i nie musiałem też szczególnie zachwalać tego pomysłu bo zanim go dobrze opowiedziałem to już staliśmy na poboczu i rezerwowali domek który jak zawsze szybko i sprawnie Jola wyszukała w internecie.
Nie dość że śliczny drewniany i z sauną to jeszcze jest w nim pralka, wi-fi i można wsiąść prysznic i to ciepły zużywając na niego więcej niż 8 l wody (nasza codzienna racja prysznicowa). Dzieci piszczą z radości i pytają na ile dni się tu zatrzymujemy, niestety dowiadują się że tylko na jedną noc. My też jesteśmy zadowoleni a dziewczyny nawet wniebowzięte !!
_

_
W Rovaniemi zwiedzamy muzeum Arkticum – warto tu zajrzeć, jest bardzo fajna ekspozycja i można się wiele dowiedzieć a dzieci mają super zabawę.

_
_
Natomiast celowo omijamy wioskę mikołaja, czy koło podbiegunowe które w Rovaniemi są doprowadzone do stanu maksymalnie przegiętej komercyjnej atrakcji czyli tego czego bardzo nie lubimy na wyjazdach.
Po muzeum robimy zakupy i kończymy dzień piorąc zagniłe już ubrania, sanując i do kompletu popijając fińskie piwko „sauna”. Dla dopełnienia tej sielanki Jola z dzieciakami upiekła pyszne ciasto przy którym planujemy zarys planu na jutro. Gdy kończymy zasypiamy w wygodnych łóżkach.

