Słodkie leniuchowanie , czyli dzień wypoczynku nad zimną wodą gdzieś w dalekiej Rosji…
Dzień wypoczynku, w kompletnej ciszy śpimy do oporu, pierwszy raz od ponad tygodnia. Na niebie na chwilę pojawia się słonko i zaczynamy leniwy dzień. Kawka, śniadanko, leżenie na plaży, piwko, leżenie, optymalizacja obozu ( rozbicie trapów na wypadek deszczu ) potem leżenie i winko i na plaży… leżenie oczywiście.
Fale jeziora powolnie i regularnie dopływają do brzegu cicho chlupiąc o kamienie, a my słuchamy tej melodii i patrzymy na malowniczą wysepkę na przeciw naszej plaży.
Czas zwalnia i w końcu dochodzimy do momentu w którym ma się wrażenie że stanął.


Nawet kaczki leniwie tyralierą płyną jeziorem polując na narybek.
Cieszymy się tym błogim lenistwem bo już jutro uderzamy i od samego rana mamy zaatakować Murmańsk. Ale teraz jest tak spokojnie i bezwietrznie że nawet komary za bardzo nie atakują, a deszczowe chmury zbierają się powolnie i majestatycznie sunąc po stalowym niebie, co niestety wróży mokrą noc.
Dzieci zniknęły zajęte budową pirackiej bazy, w związku z czym przed chwilą wysłały list w butelce. Ja z kolei zaraz idę na ryby, zobaczymy, może będzie rybna kolacja.
No nie było rybnej kolacji tylko zimny wieczór który zakończył ten jakże nietypowy dla naszej wyprawy dzień. Nawet nasz biwak wygląda jakby był opuszczony i odpoczywał.


Jest jeszcze jedno spektakularne wydarzenie, które na moment zamąciło wodę i przerwało spokojne leniuchowanie i o którym nie można zapomnieć. Popołudniowa kąpiel Rafa w lodowatej wodzie jeziora.



