Awaria wału, ładowanie akumulatorów optymizmu, koło podbiegunowe w locie i piękny nocleg kończący dzień pełen wrażeń.
Wstałem mocno pogięty, w zawilgoconym od wydychanej pary wnętrzu samochodu , jest 8:00 rano 10 stopni na zewnątrz, szybka kawka z drożdżówką z baru na stacji i w drogę. No nie do końca bo, jeszcze sikanie na raty, jak jedna osoba odstoi w kolejce i już mamy ruszać to kolejna stwierdza że musi siku , i tak sześć razy !!