Zwiedzamy Safi a tam Zombi na spacerze i cudowny zachód słońca
W Safi stajemy na obiad i by je zwiedzić, jest bowiem słynnym ośrodkiem produkcji garncarskiej.
Oczywiście najpierw obiad bo z pustym żołądkiem nie pozwiedzasz. Zatrzymujemy się w pięknej restauracji, z jak się okazało wspaniałym jedzeniem i kompletnie niepozbieranym kelnerem. Zamawiamy jedno spaghetti na pół dla dzieci , dwie zupy , jeden raz owoce morza i trzy razy rybę .
Otrzymujemy podwójną porcję spaghetti (a właściwie wielkości potrójnej porcji – półmisek makaronu i garnek sosu) , 4 porcje zupy (cały garnek 2,5 l + buły) jedne owoce morza i jedną rybę. Restauracja nie była najtańsza ale ponieważ kelner policzył spaghetti jak jedną porcje a zupkę jak dwie a dwóch zamówionych ryb nie dostarczył (20 minut później dostali je włosi 2 stoliki dalej- ale przyjęli je z godnością) rachunek wyszedł korzystnie a jedzenia było tyle że wszyscy wyszli najedzeni.
Niestety nie wszystkim poszło na zdrowie bo mama dostała uczulenia na coś co było w owocach morza przyprawę lub jakiś owoc i całe oczy wraz z powiekami i gałkami ocznymi zrobiły jej się czerwone, o swędzeniu nie wspominając. Dzięki temu na spacerze po mieście mama wyglądała jak zombi .
Samo miasteczko jest niewielkie i przyjemne , jednak ze względu na średnią aurę – pokropywał deszcz i zmęczenie materiału – dzieci , przeszliśmy tylko ulicą garncarzy i ruszyli dalej .



Wyjeżdżając z miasta przejechaliśmy przez dzielnicę przemysłową w której produkuje się sardynki w puszkach , nie będę opisywał jak to wyglądało ale konserwy z sardynkami w Maroko raczej już nie dam rady tknąć. Jedziemy natomiast piękną drogą wijąca się nad oceanem wysokimi klifami z których pięknie widać linię brzegową.


Po drodze do Essouri zbaczamy z drogi nad ocean na przepiękny zachód słońca nad oceanem. Chyba najpiękniejszy jaki dotąd widziałem.

W życiu widziałem bowiem wiele zachodów ale ten był najlepszy ze wszystkich. Po kilku zdjęciach zrobionych z drogi , podejmujemy szybką decyzję by zjechać nad ocean. Jest to coś niesamowitego , najpierw brawurowa jazda samochodem Peugeot 106 by dotrzeć nad ocean zanim słońce całkiem zajdzie . Udało się dotarliśmy na końcówkę zachodu, i tu zdziwienie, zaraz po tym jak słońce zaszło za horyzontem robi się ponownie jasno , słońce odbija się od nieba i oświetla plażę będąc już niewidoczne za horyzontem . Coś niesamowitego.



Współrzędne: szer.: 31.64402894504782 dł.:-9.671401977539062
Od tego momentu rodzice wreszcie zaczynają wyglądać jakby przestali żałować podjętej decyzji o tym że jadą z nami na wakacje.
Poniżej namiar na restauracje w której jedliśmy, jedzenie przepysznie, duże porcje , restauracja przepiękna:
Ryad du Pecheur Restaurant
Mechdi Serghini – menadżer
Rue De La Crete 1
Safi
www.ryaddupecheur.com
tel. mobile. (00212) 671-815-570
