Bałtycka plaża nocą. Cudowny nocleg pod gwiazdami na plaży na Łotwie.
Po miłym dniu spędzonym w Tallinie, i przejechaniu kolejnych set kilometrów wylądowaliśmy na pięknej plaży gdzie szybko i sprawnie rozbiliśmy obóz a nasze Panie przygotowały pyszną kolacje.


_


_
Dzieci biegają i bawią się na plaży, potem jemy, oglądamy zachód słońca, Rafu gra na gitarze, jest pięknie.
Generalnie momenty kiedy Rafu gra to jedne z najlepszych chwil na wyjazdach gdzie jesteśmy razem. Zawsze muzyka wydobywa niesamowitą energię z miejsc i chwil którym towarzyszy. Ponieważ ja sam nie gram, i nie za dobrze śpiewam tym bardziej działa na mnie taki moment gdy w nocy przy latarni naftowej Rafu wyciąga gitarę i gra, a nad nami piękne rozgwieżdżone niebo, dookoła przestrzeń raz wielka po horyzont a raz mała jakiegoś pomieszczenia. Niezależnie od tego zawsze mam ciarki na plecach i wrażenie jakbym lewitował zawieszony i zagubiony gdzieś między światem realnym a kompletnie innym wymiarem w którym są tylko emocje, uczucia i czas się zatrzymał. Nie da się tego opisać trzeba doświadczyć.
_
Temperatura spada i wzmaga się wiatr od wody co kończy miły wieczór i idziemy spać. Całą noc wiatr mocno wieje i szarpie namiotami. Ranek jest chłodny i wietrzny ale w ciepłych śpiworach jest ok.
_
Poranek i przedpołudnie spędzamy na błogim lenistwie i wypoczynku na plaży. Dzieci budują z piasku, kąpią się i biegają, my odpoczywamy, czytamy, zwijamy obóz. Po południu ruszamy w dalszą podróż nasz cel to Wilno. Musimy jednak wcześniej pokonać wiele kilometrów wiec dotrzemy tam dopiero późnym popołudniem.







