Prom Helsinki – Tallin, jak my się na niego dostali i co było dali…
No właśnie wszystko poszło gładko i sprawnie. Do portu trafiliśmy bez większego problemu, jest niedaleko centrum więc w 20 minut byliśmy już zaparkowani w kolejce dla oczekujących na prom.
Mając sporo czasu bo to jak szybko dotarliśmy, dodatkowo okazało się że nie potrzebujemy wymieniać potwierdzenia rezerwacji na bilet dało nam ponad godzinę czasu oczekiwania na otwarcie bramy portu.

Czas ten spędzamy sprawnie gotując na tyle naszego samochodu pyszny obiadek bo w ciągu dnia nie jedliśmy konkretnego dania tylko same mniejsze przekąski. Po ugotowaniu i konsumpcji pysznej zupki od Babci Zosi czy jakoś tak wzbogaconej suszonym wędzonym mięskiem z dzika jesteśmy gotowi na kawę i dalsze oczekiwanie na prom.
Gdy już otwarta zostaje brama portu, wjeżdżamy i znowu oczekujemy na załadunek, kolejna godzinka schodzi nam na słuchaniu audiobooka spacerkach do toalety i ogólnym zabijaniu czasu.
_


_


Finalnie prom dopływa ładujemy się, i zajmujemy dogodne miejsca na widokowym tarasie. Gdy wypływamy z Helsinek żegna nas piękny zachód słońca, dodatkowo okazuje się że prom przepływa obok wyspy: Suomenlinna na którą chcieliśmy popłynąć z racji na znajdujące się na niej fortyfikacje, ale z braku czasu ( jest to wycieczka na prawie cały dzień ) nie udało nam się tam dotrzeć.

_


_
Teraz przepływamy obok wyspy i możemy obejrzeć te fortyfikacje z lotu ptaka (najwyższy pokład promu jest na wysokości około 18-22 m nad poziomem wody) co pozwala w niemożliwy dla normalnego trybu zwiedzania sposób popatrzeć na to piękne założenie z góry od strony wody.
Gdy nacieszyliśmy się zachodem słońca i widokami, uciekamy do kawiarni. Niestety wiatr dmie niemiłosiernie, jest mocny porywisty i zimny. Wdziera się pod kurtki i nawet gorąca herbata nie pomaga w tym by wytrwać na tarasie widokowym, musimy się schować.
_

_
Reszta rejsu mija nam na kawiarnianych rozmowach przy kawie i słuchaniu złotych przebojów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
_
Zanim się obejrzeliśmy dobiliśmy do brzegu w porcie w Tallinie.



